Moją partią jest Ruda Śląska

Rozmowa z Grażyną Dziedzic.

– Pani Prezydent, zaproponowany przez Panią i Pani Komitet program wyborczy jest bardzo szczegółowy. W zasadzie bardzo mało tu ogólników, a większość z postulatów to konkrety. Mimo to w dyskusji publicznej pojawił się zarzut, że ten program jest zachowawczy i bazuje na opracowanej Strategii Rozwoju Miasta do 2030 roku.

– Panie Redaktorze, po to tworzy się dokumenty strategiczne, żeby były one wcielane w życie, a nie kurzyły się w szafie albo lądowały w koszu. Nasza Strategia Rozwoju Miasta ma to do siebie, że we wszystkich etapach prac nad nią brali udział mieszkańcy. Dzięki temu nie jest to z góry narzucona przez ekspertów lub rządzących wizja rozwoju Rudy Śląskiej ani zbiór pobożnych życzeń, ale odpowiedź na realne potrzeby miasta oraz różnych grup społecznych. Tę strategię wcielamy w życie od kilku lat i na jej bazie planujemy przyszłe działania. Większość punktów mojego programu wyborczego wpisana jest w Wieloletnią Prognozę Finansową. Dzięki temu jest pewność, że będzie on realizowany.

– A gdzie przysłowiowe „gruszki na wierzbie”? Każda spektakularna obietnica może przecież zapewnić politykowi większą popularność i dodatkowe głosy.

– Jestem samorządowcem, a nie politykiem, dlatego u mnie ich Pan nie znajdzie. Z jednego prostego powodu – czuję się odpowiedzialna za to miasto i jego mieszkańców. Wszystkie proponowane przeze mnie działania są przeanalizowane finansowo i to w perspektywie wielu lat. Bo trzeba myśleć nie tylko o tym, ile dana inwestycja będzie kosztować na etapie realizacji, ale również jakie będzie generowała koszty. Powiedzmy sobie szczerze – pieniędzy na inwestycje mamy dużo. W tym roku przeznaczamy na nie rekordowe kwoty, a w całej kadencji niemal 446 mln zł. Moglibyśmy zrobić jeszcze więcej, ale blokują nas tzw. wydatki bieżące, czyli środki, które trzeba zabezpieczyć na utrzymanie i konserwację poszczególnych obiektów, boisk, placów zabaw czy też dróg i chodników. To właśnie z tej puli między innymi finansowana jest oświata oraz dotowane są kluby sportowe. Trzeba zatem tak planować i tak gospodarować budżetem, żeby na wszystko starczyło pieniędzy. I to nam się udaje.

– Może trzeba się bardziej postarać o zwiększenie dochodów do budżetu?

– Robimy to. Widać to na prostym przykładzie: na koniec 2010 roku dochody wynosiły około 479 mln zł, w tym roku już jest to niemal 748 mln zł, z czego dochody bieżące to odpowiednio około 430 mln zł jeżeli chodzi o rok 2010 i ponad 673 mln zł w tym roku.

– W takim razie w czym problem?

– W tym, że rząd nakłada na samorządy coraz to nowe zadania, a nie idą za tym wystarczające pieniądze. Musimy dokładać do nich z budżetu miasta. Jest jeszcze jeden problem – z wydatków bieżących dokładamy do wywozu i zagospodarowania odpadów. Gdybyśmy tego nie robili, to ceny za śmieci byłyby wyższe. Za chwilę będzie jeszcze jedna trudna sprawa do rozwiązania – już wiemy, że trzeba będzie więcej płacić za prąd, bo przedsiębiorstwa energetyczne podniosły stawki. Poza tym zostanie zwiększona składka na KZK GOP. To wszystko należy mieć na uwadze planując kolejne inwestycje oraz działania i – powtórzę to jeszcze raz – trzeba to robić odpowiedzialnie.

– A jednak ma Pani w programie wyborczym sporo inwestycji, które będą generować koszty utrzymania.

– Każda inwestycja generuje takie koszty, ale my je mamy dobrze policzone i dostosowane do możliwości budżetu miasta. Nie chodzi przecież o to, żeby nic nie robić, bo wtedy miasto by się nie rozwijało.

– Proszę zatem wymienić te inwestycje, które są w Pani programie najważniejsze.

– Budowa 200 mieszkań komunalnych i TBS-ów, dokończenie trasy N-S, budowa obwodnicy Kochłowic oraz Goduli, Orzegowa i Rudy, modernizacja hali sportowej w Halembie, wykonanie placów zabaw w każdej dzielnicy, budowa ogrodów jordanowskich w Parku Strzelnica i w parku przy Miejskim Centrum Kultury oraz zagospodarowanie Wielkiego Pieca na potrzeby ruchu turystycznego. Ważna jest modernizacja dróg gruntowych, budowa inteligentnego monitoringu, budowa nowej szkoły w Bielszowicach, a także remonty boisk przyszkolnych i placów zabaw. Moim „oczkiem w głowie” jest też szpital, w którym planujemy kolejne zmiany dla dobra pacjentów.

– Jak ma się zmienić  szpital?

– Planuję remont Izby Przyjęć, oddziału ginekologiczno-położniczego i psychiatrii. Chcę też przenieść pediatrię do Goduli, a w Bielszowicach utworzyć oddział rehabilitacyjny. Zresztą już teraz w szpitalu zostało wiele zrobione. W nowej lokalizacji został uruchomiony Oddział Neurologiczny wraz z Oddziałem Udarowym. W tym roku gruntowny remont przeszedł też Oddział Kardiologiczny. Kolejnym ważnym przedsięwzięciem było uruchomienie Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii oraz nowoczesnego Traktu Porodowego. Poza tym odzyskaliśmy kontrakt na okulistykę, a w ostatnich dniach oddaliśmy do użytkowania wyremontowane laboratorium analityczne i otwieramy Zakład Opiekunczo-Leczniczy wraz z hospicjum. Wiem, że dla mieszkańców to bardzo ważne inwestycje.

– Pani Prezydent, zmieńmy trochę temat… Wybory samorządowe już za kilka dni. Swoją kandydaturę na urząd prezydenta zgłosiły cztery osoby, z których jedynie Pani deklaruje się jako osoba nie związana z żadną partią. Czy to, że jest Pani bezpartyjna pomaga czy przeszkadza w zarządzaniu miastem?

– Hołduję jednej zasadzie: moją partią jest Ruda Śląska. Do żadnej innej się nie zapiszę. Nie mam nad sobą żadnego prezesa ani przewodniczącego, czy tzw. „centrali” która wydaje mi polecenia, w jaki sposób zarządzać miastem. Moim bezpośrednim zwierzchnikiem są mieszkańcy, z którymi regularnie spotykam się w dzielnicach i rozmawiam o rozwoju Rudy Śląskiej. W samorządzie powinno się pracować ponad podziałami, najważniejsze jest działanie na rzecz lokalnej społeczności, a nie pod dyktando konkretnej opcji politycznej. Tej zasady się trzymam od kiedy zostałam prezydentem i są tego efekty. Skutecznie pozyskujemy przecież dofinansowania do realizowanych inwestycji zarówno z Urzędu Marszałkowskiego, który jest zarządzany przez marszałka z Platformy Obywatelskiej jak i z ministerstw, którymi kieruje rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli wniosek o dotację jest dobrze przygotowany, to nie ma podstaw do tego, żeby go odrzucić. Nikt nie musi nam niczego załatwiać. W ciągu ostatniej kadencji z funduszy zewnętrznych pozyskaliśmy około 373 mln zł.

– Ta kwota robi wrażenie….

– Robi, bo ciężko pracujemy i dzięki temu Ruda Śląska się zmienia, co dostrzegają zarówno rudzianie, jak i osoby spoza miasta. W przeciągu ostatnich czterech lat na inwestycje przeznaczyliśmy blisko 446 mln zł, za które zrealizowaliśmy prawie 600 zadań. Wśród nich są zarówno inwestycje, które mają znaczenie dla całego regionu, jak chociażby budowa kolejnych odcinków trasy N-S, jak i takie, które są ważne dla poszczególnych dzielnic. Staram się, żeby miasto rozwijało się równomiernie, planując budżet pamiętam o wszystkich częściach miasta.

– Jeżeli zostanie Pani wybrana ponownie, będzie to już trzecia Pani kadencja. To nie za dużo?

– A pamięta Pan jaka była sytuacja Rudy Śląskiej 8 lat temu? Gdy zostałam wybrana prezydentem nie było szans na realizowanie moich pomysłów, bo zamiast tego musiałam mierzyć się z kolosalnym zadłużeniem, niezapłaconymi fakturami na łączną kwotę 56 mln złotych, z których część – na kwotę 21 mln zł – miała status zobowiązań wymagalnych. Naprawdę nie przypuszczałam, że sytuacja jest aż tak zła. Uświadomiłam to sobie jednak bardzo szybko, bo w pierwszych dniach mojej kadencji energetyka postawiła nam proste ultimatum: albo zapłacicie za prąd, albo go wam wyłączymy. Na początku myślałam, że to chodzi o urząd, a chodziło o całe miasto.

– Nie chciała Pani uciec?

– Ja? W życiu! Mieszkańcy mi zaufali, więc nie mogłam ich zawieść.

– W ostatnich dniach okazało się, że poprzednicy zostawili Pani niezły „pasztet” związany nie tylko z finansami, ale również z budową Aquadromu. Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że inwestycja, której realizację rozpoczął poprzedni zarząd miasta, została przygotowana nierzetelnie pod względem koncepcyjnym, organizacyjnym i finansowym, a zawarte z partnerami komercyjnymi umowy zawierały postanowienia niedostatecznie chroniące interesy miasta i przenoszące na nie nadmierne ryzyko związane z finansowaniem inwestycji. Wyliczono też, że jeżeli weźmiemy pod uwagę kwotę kredytu zaciągniętego na budowę aquaparku i jego oprocentowanie, to na statystycznego mieszkańca Rudy Śląskiej w całym okresie kredytowania przypadnie do spłaty ponad 1500 zł.

– Nic dodać, nic ująć. Wszystko zostało tu już powiedziane. Ja mówiłam to już od dawna. NIK tylko potwierdziła moje zdanie.

– Dlaczego Pani kandyduje?  

– Bo mam jeszcze wiele pomysłów, które chciałabym wcielić w życie. Chciałabym też dokończyć to, co zaczęłam i zrealizować inwestycje zaplanowane w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Poza tym lubię pracę z ludźmi i dla ludzi. Zawsze byłam społecznikiem, nie potrafiłam nigdy patrzeć obojętnie na to, co dzieje się wokół mnie.

– Dziękuję za rozmowę.

 

Rozm. AF